wtorek, 30 czerwca 2009

Z góry uprzedzam, nie jestem i nie byłem fanem zmarłego parę dni temu Michael'a Jackson'a, ale wczoraj uderzyła mnie pewna kampania reklama w AdWords, którą możemy zobaczyć poniżej:

Michael Jacson w AdWords

tekst reklamy brzmi następująco:

Król nie żyje,
My działamy dalej.
www.biuro-numerow.pl
Jest to reklama portalu który jest generalnie bazą firm, zaś piecze nad witryną sprawuje firma TEEL z Poznania. Niestety widać spec od marketingu TEEL, lub firmy zewnętrznej odpowiedzialnej za SEM, chyba nie widzi ni nie stosownego w czerpaniu korzyści ze śmierci kogokolwiek. Oczywiście czym innym są portale plotkarskie, które nie bez kozery nazywa się brukowcami, jak poniższe reklamy Super Ekspresu czy portalu Koktajl24, lecz dla portalu, który chce się uważać za biznesowy i jest kierowany z założenia do ludzi o pewnym poziomie, jest moim zdaniem zwyczajnie niesmaczne.
Samej firmie polecałbym lekturę wiersza Zbigniewa Herberta, zatytułowany "Potęga smaku", którego najwyraźniej zabrakło.

23:10, konread , Inne
Link Komentarze (19) »
środa, 16 lipca 2008

W sumie nie wiem dokładnie kiedy to się stało, ale już wyszukiwarka ONET zakończyła definitywnie swoją działalność o czym już pisałem wcześniej w poście Koniec wyszukiwarki ONET. To znaczy, że zadając już zapytanie na stronach portalu w okienku wyszukiwarki, jesteśmy przekierowywani na subdomenę http://szukaj.beta.onet.pl, która swoją drogą wygląda jak podręcznikowy przykład MFA (Made For AdSense) z dodatkowymi OnetBoksami a także w zależności od zapytania z ofertami książek, płyt i innych przedmiotów - oczywiście do nabycia w internetowym sklepie - Pasażu Onet.
Patrząc ze strony branży SEO, może to i szczęście, gdyż wysoką pozycję w starej wyszukiwarce Onetu można było uzyskać, po pierwsze przy naszpikowaniu niezgodnym z polityką Google, fraz kluczowych w witrynie, a po osiągnięciu pewnego poziomu jedynie za pomocą płatnych OnetBoksów, mieć także wpływ, na pozycję w wynikach organicznych. Więc teraz spece od SEO mogą się spokojnie skupić na Google;)

Jakie wyniki na nowej wyszukiwarce?

Z przeprowadzonych przeze mnie testów wynika, że obecnie wyniki organiczne na Onecie, są identycznie z tymi z DC z Google.pl.

Od jakiegoś czasu, Google zaczęło podawać ilość zapytań kierowanych do wyszukiwarkina odpowiednie frazy. Aby uzyskać te informację, należy wejść w narzędzie do kampanii kontekstowych Google AdWords -> Narzędzie propozycji słów kluczowych

.
Wyszukiwarka Google i ilość zapytań

Moim zdaniem jest to jedna z ważniejszych informacji, których brakowało ludziom z branży SEM/SEO, aby w pełni wykorzystać. Dotąd właściwie jedynie wyszukiwarka Onet udostępniała takie dane, jednak tylko właściwie ograniczając się do najpopularniejszych zapytań, a dzięki temu narzędziowi Google, można było dotąd jedynie ustalić stopień popularności frazy względem innych.

Dziwne ilości zapytań do wyszukiwarki

Niestety mam jednak pewne wątpliwości co do wiarygodności podawanych wyników (z resztą po rozmowach przeprowadzonych w dziale SEM, to nie tylko moja opinia), że dane podane są znacznie zawyżone. W wynikach mamy wyświetlane dwa rodzaje przybliżonych danych: z ostatniego miesiąca, oraz średnią liczbę wyszukań w miesiącu na podstawie ostatnich 12 miesięcy. Ponieważ te dane są zapewne od niedawna zbierane, przy wielu frazach pojawia się na razie napis "niewystarczająca ilość danych. Ale, opiekuję się witryną, raczej z niszowej branży, która w ważnych frazach wyskakuje na 1-3 pozycji. Badając dane dotyczącej jednej z ważnych fraz, uzyskałem dane, że zapytań w miesiącu czerwcu było 14.800, lecz dane ze statystyk Google Analitics mówią, że wejść na tą frazę w tym miesiącu było raptem 301 - co i tak jest wysokim wynikiem. Oczywiście, nie każde zapytanie kończy się wejściem na naszą nawet wysoko wyskakującą witryn. Część wejść zgarnia konkurencja, reklama kontekstowa, a zapytań nie kończy sie wejściem na żadną ze stron, ale taka dysproporcja wyników zastanawia! I nie jest to tylko jeden taki przypadek. Konkludując, dane te są bardzo przydatne, ale należy brać sporą poprawkę. Trochę boję się ich pokazywać np. klientom, bo mogą stwierdzić że przy wejściach z czy to z reklamy AdWords, czy z wyników organicznych, pomimo że są na wysokich pozycjach, mogą dojść do wniosku, że coś jest nie tak, za usługi które płacą niemałe pieniądze.

czwartek, 12 czerwca 2008
Nareszcie dobra i obiecująca wiadomość, Yahoo ma wejść na nasz rodzimy polski rynek. Informacja jest o tyle pewna, że Yahoo już poszukuje pracowników w Polsce. Według dziennika Rzeczpospolita, ma wpierw jednak wejść na nasz rynek internetowy, znanym zapewne większej części internautom, serwisem Flickr czyli konkurencyjnym produktem dla Picasa. Miejmy nadzieję, że także z czasem wejdzie także z wyszukiwarką oraz reklamami kontekstowymi, co dla branży SEM i SEO może być zbawienne, ponieważ praktycznie poważnego konkurenta dla Google nie ma.
Nie wiem kto pisze artykuły o internecie w Rzeczpospolitej, ale wpadłem w zdumienie czytając:

"Zdaniem Magdy Borowik, analityka firmy IDC Polska, właśnie ta usługa zostanie wprowadzona w Polsce przez amerykański koncern. – Flickr nie ma u nas odpowiednika. Podobne serwisy, np. Fotka.pl, to bardziej portale towarzyskie niż narzędzia do udostępniania zdjęć – komentuje. Według informacji „Rz” Yahoo! może otworzyć w Polsce portal, który miałby konkurować z mającą 14 mln użytkowników Naszą-Klasą.pl."

Jaka Folka.pl i Nasza-Klasa.pl??!! A mam pytanie: co z polskojęzycznym serwisem Picasa, prawdziwym odpowiednikiem Flickr? Czy autor artykułu biorąc się za pisanie nigdy nie słyszał o takim produkcie, i to podkreślam, w polskiej wersji językowej, skierowany na nasz rynek? Na dodatek cieszącym się sporą popularnością? Nie sądzę aby była aż taka ignorancja autora, może to taka marketingowa strategia, że jeżeli nie piszemy i nie mówimy o prawdziwym konkurencie, wtedy on niczym za dotknięciem magicznej różdżki nagle zniknie...
Pełny tekst artykułu: www.rp.pl/artykul/144507.html

20:39, konread , Inne
Link Komentarze (9) »
niedziela, 11 maja 2008

Wiele osób korzysta z darmowych szablonów, których możemy naprawdę mnóstwo znaleźć w sieci. W większości przypadków osoby korzystające z tego rozwiązania, chcą albo postawić jakiś prywatny serwis lub jakieś zaplecze, w którym nie ważny jest oryginalny wygląd.

Uważajmy korzystając z darmowych szablonów

Jest wiele serwisów udostępniających darmowe szablony pod najpopularniejsze cms'y, z których prym wiodą Joomla, Mambo i Wordpress. Najczęściej wymogiem autorów użytkowania ich jest pozostawienie linka lub linków w stopce, prowadzących do stron wskazanych przez autora. Jednak coraz więcej w sieci, pojawia suę darmowych szablonów, w których w kod są wplecione wirusy. W szczególności warto zwrócić uwagę, kiedy zależy nam aby serwis został poprawnie zaindeksowany przez Google, a użycie takiego szablony sprawi że przy wynikach organicznych naszego serwisu, w wyszukiwarce Google pojawi się napis "Ta witryna może wyrządzić szkody na Twoim komputerze", który będzie po pierwsze skuteczną antyreklamą, po drugie nie będzie można wejść na nasz serwis bezpośrednio z wyszukiwarki - i oczywiście słusznie! Dodatkowo oczywiście taka witryna nie ma szans aby można ja było reklamować za pomocą reklamy kontekstowej w Google Adwords.
Sam osobiście miałem jeden taki przypadek, lecz w porę udało mi się uniknąć katastrofy, lecz parę dni temu właśnie ktoś się zgłosił do mnie z podobnym problemem, który dotykał serwisu postawionego na skrypcie Joomla, w pierwszej chwili głowiąc sie co może być przyczyną pojawienia się w jego serwisie trojana.

15:40, konread , Inne
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 05 maja 2008
Przez parę dni w kilku miejscach w sieci można przeczytać o niby nowym podejściu do pozycjonowania stron, nazwanym Long Tail, czyli długim ogonem. Nie wiem doprawdy, czy to ja jestem geniuszem, czy też większość osób zajmujących się branżą SEM/SEO tą technikę stosowało, a teraz po prostu została ona przez kogoś nazwana i w pełni zdefiniowana, ponieważ taki rodzaj pozycjonowania już trzy lata temu oferowałem firmom z którymi współpracowałem. a może to przypadek niczym ze sztuki Moliera "Mieszczanin szlachcicem", w której główny bohater od swego nauczyciela dowiaduje się ze zdumieniem, że od 40 lat swego żywota, mówił prozą, nie wiedząc o tym?;)

Na czym polega metoda Long Tail?

Krótko mówiąc polega ona na skupianiu się nie tylko i wyłącznie na głównych kilku frazach kluczowych, które zazwyczaj są ze względu na swą popularność konkurencyjne i osiągnięcie wyników wymaga poniesienia dużych nakładów finansowych oraz pracy, ale także opracowanie dużego zestawu słów/fraz kluczowych. Cały dowcip całej operacji polega na tym, że pomimo, że każda z niszowych fraz generuje niby niewielki ruch na naszej stronie, ale z powodu sporej jej ilości tych fraz, okazuje się że w rzeczywistości potrafią nam wygenerować znaczny ruch, czasami nawet bijąc ilość wejść z fraz głównych. Zaletą tej metody, jest niewątpliwie zmniejszenie ryzyka wpadnięcia na filtr przy pozycjonowaniu na tylko i wyłącznie kilka fraz kluczowych, oraz to, że po zakończeniu umowy na pozycjonowanie, witryna (biorąc pod uwagę główne frazy) będzie szybko spadać z powodu konkurencji. Trzeba pamiętać, że sporo firm zlecając usługę na pozycjonowanie i optymalizację strony, decyduje się na ten wydatek tylko na określony czas, zaś w przypadku fraz niszowych, po całej operacji, jest większa szansa że dobre wyniki w pozycji wyników organicznych w wyszukiwarce, będzie utrzymywała się na przyzwoitym poziomie, tym samym generując przez dłuższy okres czasu pożądany ruch, co pokazuje poniższy wykres:

Zmiana pozycji fraz kluczowych po zaprzestaniu pozycjonowania

Oczywiście sama metoda nie ogranicza się tylko i wyłącznie do fraz niszowych, związanych z tematyką witryny lub (i) branżą firmy, którą w ten sposób pozycjonujemy, lecz przy innych frazach należy pamiętać, że muszą one występować naturalnie w treści witryny, co możemy uzyskać za pomocą optymalizacji kody i treści strony, ale już odpadają techniki np. linkowania, z powodu, że na przykład Google przykłada znaczenie do tego, czy frazy których jest spore zagęszczenie oraz tekst prowadzący do naszej strony, rzeczywiście jest zgodny z jej tematyką. Dlatego zalecany jest tutaj umiar.

Dlaczego trudno przekonać klientów do fraz niszowych i metody Long Tail?

Powód najczęściej podawany, który słyszałem, brzmiał zazwyczaj tak, że skoro konkurencja pozycjonuje się i wyskakuje na głównych frazach wysoko, oznacza że to jest właśnie droga do zdobycia klienta. I tutaj właśnie pojawia się problem, ponieważ skuteczne rozwiązania są naprawdę skuteczne o ile są unikalne, i nie łatwym zadaniem jest właśnie przekonanie że inne metody niż standardowe mogą przynieść większe wymierne dla klienta korzyści. Osobiście właśnie często podsuwam unikalne rozwiązania, których są czasami proste i banalne, ale z tego powodu że nie są powielane przez wszystkich, przynoszą one efekty - z resztą większość osób z tej branży zapewne czyni podobnie. Oczywiście może pojawić się główne pytanie, co mam z tego, że są wejścia na witrynę z fraz nie związanych z moją branżą? Odpowiedź jest prosta, ludzie zapamiętają nazwę Twojej firmy, i wielce prawdopodobne, że jeśli często będzie im przebiegać im przed oczami, kiedy będą poszukiwali Twojego produktu lub usługi, będą pamiętać nie tylko markę firmy ale także Twój adres internetowy.

wtorek, 29 kwietnia 2008

Jeden z czołowych portali na naszym rynku, Onet.pl, zaprezentował wersję testową z nową szatą graficzną pod adresem beta.onet.pl. Nowością jest likwidacja swojej wyszukiwarki, i zastąpienie ją wyszukiwarką Google. W sumie z jednej strony pozycjonerzy nie mają co płakać, ponieważ jak powszechnie wiadomo, w odróżnieniu od Google, pozycję na bardzo popularne frazy można było uzyskiwać jedynie za pomocą wykupowanych reklam w OnetBoksy, co jak wiadomo w Google reklamy z AdWords nie mają żadnego wpływu na pozycję serwisu w wynikach wyszukiwania.

Warto zwrócić uwagę na reklamy kontekstowe, widocznie przy wynikach wyszukiwania na testowej wersji wyszukiwarki Onet, gdzie pojawiają się dwa ich rodzaje, zarówno z Google AdWords jak i z OnetBoksów - co jak każdy wydawca AdSense wie, jest złamaniem jednego z podstawowych punktów regulaminu emitowania reklam AdWords;) Ale cóż, duży może więcej - jak widać:

Reklamy kontekstowe w wyszukiwarce Onet

A nie tak dawno narzekałem, że jest bardzo źle, że Google praktycznie nie ma konkurencji, może nie na miarę Onetu ale Yahoo. Warto zauważyć jedyna obecnie polską wyszukiwarką pozostał już praktycznie tylko NetSprint, co do którego jakości wyszukiwać, już nie będę się wypowiadał, gdyż wystarczy wbić dowolna frazę, aby zadać sobie pytanie, czy to jeszcze jest wyszukiwarką? Warto sobie przypomnieć, że chyba jeszcze jakieś dwa lata temu, portal Gazeta.pl także posiadał swoja własną wyszukiwarkę, która została zastąpiona również przez Google. Pozostała jeszcze Witrualna Polska oraz O2.pl, które posiadają swoje wyszukiwarki na silnikach NetSprintu, w których wyniki o dziwo są znacznie wartościowsze od wyszukiwarki głównej.
Co prawda były to i są niszowe wyszukiwarki, generujące nawet przy dobrych pozycjach niewielki ruch, jednak były one jakąś namiastka konkurecji dla Google, czyżby także OnetBoksy miały także zniknąć?

niedziela, 27 kwietnia 2008

Niedawno na łamach dziennika Rzeczpospolita, trafiłem na artykuł, w którym autor udowadnia, że wchodzące na nasz rynek Polska Afilo, Zanox oraz Tradedoubler chcą konkurować w na rynku reklamy internetowej z Google AdSense. Oczywiście powodem jest lawinowy wzrost wydatków firm wydawanych na reklamę w internecie, a jest to spory kawałek tortu który można probować wyrwać w sieci. Jednak dalej w artykule czytamy dalej:

"Dotychczas na naszym rynku dominowały rozliczenia za oglądanie, za odsłony reklam. - My Różnimy sie od AdSense, w którym współpracujące serwisy dostają pieniądze za kliknięcie w baner. Idziemy dalej, bierzemy pod uwagę to, czy pod wpływem reklamy internauta kupił książkę, wypełnił formularz kredytowy. I za to otrzymuje pieniądze."

Widać że autor artykułu lub przedstawiciel firmy Polska Afilo, chyba po pierwsze nie są zorientowani w usługach Google AdSense, gdyż od dawna ten rodzaj reklam był dostępny i nie mam na myśli reklam przeglądarki FireFox, Google AdWords i Google Adsense - w których wydawca otrzymywał właśnie pieniądze dopiero, jeśli osoba która weszła przez reklamę i zarejestrowała się, ale o cały pakiet reklam w zakładce "skierowania", które właśnie działają na tej właśnie zasadzie.

Druga sprawa, to raczej znikome zainteresowanie wydawców tego rodzajem reklam, którego przyczyna jest prosta, udostępniając powierzchnię na wartościowej witrynie, właściciel chce na niej zarabiać. Załóżmy że nagle firmy, na podobnej zasadzie chciały by płacić za reklamę zewnętrzną na bilbordach stojących przy ruchliwych ulicach (oczywiście przykład trochę abstrakcyjny), płacąc właśnie za pozyskanego klienta, a nie za czas jej ekspozycji, niestety same koszty utrzymania i udostępnienia powierzchni reklamowej są zbyt wielkie.

Kolejna kwestia to skuteczność tego rodzaju reklam, i opłacalność dla ich wydawcy, jest dopiero wtedy, kiedy zostaje stworzona witryna tematyczna, dopasowana tematycznie do rodzaju takiej już konkretnej reklamy, tutaj przykładem który także pokazuje na wzrost internetowego śmietnika, jest program partnerski MBanku czy Allegro, powstało setki jeśli nawet nie tysiące podobnych witryn-spamów, właśnie tylko pod te reklamy, w których pieniądze są otrzymywane dopiero po rejestracji użytkownika.

I ostatnia sprawa, celem kampanii reklamowych, poza szybkim pozyskaniem klienta, jest także promocja marki produktu, sprawienie aby potencjalny klient zapamiętał nazwę i logo firmy, w tym także za pośrednictwem internetu, mam prawo przypuszczać, że oczywiście firmy korzystające z tego rodzaju kampanii, będą płacili za wyświetlenia, gdyż i tak przynoszą one korzyści, zaś wydawcy reklam pieniądze tylko i wyłącznie za rejestrację nowego użytkownika lub bezpośredni zakup. Mi osobiście szkoda miejsca na dobrych witrynach, pod ten rodzaj reklam, choć przyznam, że konkurencja dla AdSense na naszym rynku jest potrzebna, gdyż wszyscy zauważają znaczne spadki zarobków, i to nie z powodu niskiego kursu dolara, o czym może napisze następnym razem.

czwartek, 27 marca 2008
Jeśli zajmujesz sie pozycjonowaniem, zapewne już postawiłeś, a przynajmniej z pewnością obiła Ci się nazwa skryptu Skuttle. Sam skrypt jest stary, jednak dopiero teraz odkryto jego możliwości w światku pozycjonerskim, choć niektóre osoby już dawno stawiały na nim swoje zaplecza, które wyglądały jak kolejny naturalny serwis społecznościowy
Gówne okno Scuttle:
Scuttle - okno główne
Zalety: - prosta i banalna instalacja, dosłownie 5 minut pracy - piękna indeksacja przez Google, przeprowadziłem eksperyment stawiając jeden serwis na tym skrypcie Wykopaliska ciekawostek w sieci i po dodaniu zaledwie niecałych 20-tu zakładek i zapomnieniu o jego istnieniu po miesiącu szczyci się on 1230 zaindeksowanymi podstronami!!! - dość latwe dodawanie zakładek
Scuttle - panel dodawania:
Scuttle - panel dodawania
Wady: - prostota instalacji - tak to jest kolosalna wada, biorąc pod uwagę, że z tego powodu Google zaczęło zwalczać i słusznie katalogi stawiane na skrypcie qlWeb. Na dodatek tak jak było to w przypadku skryptu qlWeb, mało kto się trudzi aby zrobić oryginalną templatkę do tego skryptu, aby wybijał się z reszty i był inaczej spostrzegany przez roboty wyszukiwarek. - łatwe spamowanie scuttli niestety też przyczyni sie do ich szybkiej klęski - mało kto trudzi się aby opisy dodawanych zakładek były długie i w miarę niepowtarzalne, co także powoduje, że zdecydowana większość podstron scuttl'a ląduje w duplicate content czyli w wynikach uzupełniających, skąd jak wiadomo linki mają minimalną moc.
Scuttle - chmura tagów:
Scuttle - panel dodawania
Wnioski: Póki co warto z pewnością wspomagać pozycjonowanie linkami pozyskanymi właśnie za sprawą tych masowo stawianych skryptów, ale jeśli ktoś się będzie zdawał tylko i wyłącznie na to źródło, może za parę miesięcy się okazać, że do pozycjonowanego serwisu, do którego prowadziło nagle X tysięcy linków, nagle pozostaniemy z pustymi rękami, albo nawet linki z tych miejsc zaczną wpływać negatywne na naszą pozycję w sieci a i nie od dzisiaj wiadomo, że ich malejąca ilość wpływa obniżeniem pozycji.
niedziela, 16 marca 2008

Jak każdy wie, sporo czasu przy pozycjonowaniu i optymalizacji stron, zajmuje niestety diagnostyka pozycjonowanej witryny oraz konkurencji, lecz aby zredukować ten czas i nie ślęczeć nad kodem badanej strony, warto się wspomóc narzędziami, które wyświetlają nam gotowe wyniki. Po co badać konkurencję? nie będę rozwijał tematu, gdyż za to się płaci specjaliście od SEO/SEM. Jednym z takich narzędzi jest kolejna wtyczka do przeglądarki Firefox, o nazwie SearchStatus, którą można pobrać ze strony:

SearchStatus

Po zainstalowaniu i włączeniu SearchStatus, na dolnej lub górnej belce przeglądarki (w zależności jak ją skonfigurujemy) ukażą się nam trzy sekcje:

Search Status na belce przeglądarki Firefox

Oczywiście wskaźniki PageRank, rankingu w Alexa oraz w Compete wyświetlanej strony a nawet podstrony, nie są niczym rewelacyjnym, inne narzędzia też takie cuda nam oferują, jednak kiedy prawym przyciskiem myszy naciśniemy na znaku małpy @, naszym oczom ukaże się pełny arsenał diagnostyczny:

Search Status -  menu z narzędziami diagnostycznymi SEO

I tak lecąc po kolei, mamy dostęp do takich danych:

  • Highlight Nofollow Links - włączenie tego, spowoduje, że wszystkie linki na badanej stronie z parametrem rel=nofollow zastaną podświetlone
  • Link Report - wybranie tej opcji spowoduje wyświetlenie się okienka, z informacją o ilości wszystkich linków na stronie, ilości linków wewnętrznych i zewnętrznych oraz linków z nofollow
  • Meta Tags - wybranie tej opcji, spowoduje wyświetlenie wszystkich informacji o mata-tagach badanej strony lub podstrony, aktualnie wyświetlanej w przeglądarce
  • Show in Archiwe.org - zbadanie historii badanego serwisu zapisanego w web.archive.org
  • Show Whois - zbadanie danych domeny
  • Show robots.txt - wyświetlenie zawartości pliku z danymi zezwalającymi na wizyty botów wyszukiwarek w serwisie
  • Show Keyword Density - po wybraniu tej opcji ukaże sie nam okienko, w które wpisujemy interesującą nas frazę słów kluczowych. Po zatwierdzeniu ukazuje sie nam okienko z raportem częstotliwości jego występowania na badanej stronie i w jakim charakterze one występują, to znaczy ile razy w meta-tagach, w nagłówkach, linkach, czy jest ona wytłuszczona i dodatkowo po zamknięciu okienka, zostają nam podświetlone w serwisie wszystkie miejsca w tekście, gdzie występuje badana fraza.
  • Show Indexed Pages - w tym menu uzyskać możemy informacje na temat zaindeksowanych podstron badanej witryny w wyszukiwarkach MSN Search, Google i Yahoo
  • Show Backwards Liks - znajdziemy w tej opcji menu z wyborem wyszukiwarek, aby zbadać ilość i typ linków zwrotnych do badanej podstrony, w wyszukiwarkach MSN Search, Google i Yahoo, oczywiście jedynie Yahoo podaje obecnie prawdziwe dane przez operator "link:PrzykładowaDomena.pl".
Moim zdaniem narzędzie godne uwagi, warto je przetestować, oczywiście nie muszę nadmieniać, że jest ono darmowe, testy wykonałem na wersji SearchStatus v1.22.

 
1 , 2 , 3

Oferty Orange